Pan jest pasterzem moim – Letnisko 2013


P139

Tegoroczne letnisko, pod hasłem „Pan jest pasterzem moim”, odbywało się w dniach od 1 do 5 lipca (od poniedziałku do piątku). Na letnisko zgłosiło się sześćdziesięcioro dzieci, aby spędzić miło i ciekawie czas ze swoimi opiekunami. W przygotowanie letniska zaangażowała się staniątecka młodzież pod przewodnictwem proboszcza naszej parafii, Księdza Janusza Goraja. Wszyscy włożyliśmy dużo pracy i wysiłku w przygotowanie zajęć dla dzieci. Letnisko opierało się na filmie pt: „Tajemnica Dzikiego Boru”. Film ten opowiada o dwunastoletniej dziewczynce Rut i o jej bracie Filipie, którzy przez pewien czas zostali pod opieką cioci, ponieważ ich rodzice udali się na wyprawę do Indii. Rut była żywiołową dziewczynką. Jej relacje z ciocią były nie najlepsze. Ciągle się kłóciły. Natomiast brat Rut – Filip, był bardzo grzecznym i ułożonym chłopcem. W przeciwieństwie do Rut zawsze pomagał cioci.

Pewnego dnia rodzeństwo postanowiło zbierać pieniądze, gdyż chcieli kupić aparat fotograficzny, by w ten sposób w obiektywie utrwalać przyrodę. Filip i Rut interesowali się przyrodą i zwierzętami. Marzyli, aby podziwiać fotografie różnorodnych ptaków. Oboje wpadli na pomysł, że będą sprzedawać polne kwiaty i w ten sposób zdobędą pieniądze na wymarzony aparat. Jednak nie wszystko poszło tak, jak zamierzali. Gdy ciocia dowiedziała się o tym, była bardzo niezadowolona z pomysłu rodzeństwa. Zagroziła Rut, że jeśli nie zmieni swojego postępowania, to wyśle ją do szkoły z internatem. Na wieść o zamiarze cioci, Rut uciekła z domu. Znalazła schronienie w kościele, gdzie przebywała całą noc. Spotkała tam i poznała pastora, który ją wysłuchał i zrozumiał. Pastor opowiedział Rut przypowieść o zagubionej owieczce. Po rozmowie z duchownym, Rut postanawia wrócić do domu i obiecać cioci poprawę zachowania i postępowania w stosunku do niej. Jednak dopiero po śmierci małego Cygana Terry’ego, Rut całkowicie zmienia swoje postępowanie. Staje się zupełnie inną dziewczynką.

P_219

W poniedziałek o godzinie 9.00 nasze spotkanie z dziećmi rozpoczęliśmy wspólną modlitwą, następnie zatańczyliśmy wszyscy taniec powitalny. Później ksiądz proboszcz dokonał podziału uczestników na 8 grup. Nadszedł wtedy czas na wspólne zapoznanie się dzieci i ich opiekunów. Krótkie przedstawienie się, rozmowa, a także wspólne wymyślanie nazwy grupy wypełniło pierwszą część dnia. Nazwy grup były ciekawe, np. Wesołe Słoneczka, Żelusie lub Pikachu.

Po tym wstępie zajęliśmy się realizacją następnego punktu planu przewidzianego na dwa dni, czyli wspólnym oglądaniem „Tajemnicy Dzikiego Boru”. Film został podzielony na trzy części po 15 minut. Po jego oglądnięciu udaliśmy się do swoich grup, aby omówić to, co obejrzeliśmy i wykonać zadanie do tego fragmentu filmu. Każda grupa miała ucharakteryzować dziecko na podobieństwo ptaka. Dzieci były bardzo zaangażowane i pełne pomysłów na wykonanie postaci ptaka. Po skończonej pracy przyszedł czas na „coś do brzuszka”, czyli na wspólny posiłek. Po krótkiej chwili zorganizowaliśmy zabawy i gry integracyjne. Nie zabrakło także wspólnego śpiewu pod przewodnictwem pani Justyny. Po skończonych zabawach były krótkie ogłoszenia i koniec pierwszego dnia. Podobnie, niezwykle szybko i miło upłynął nam wtorek, kiedy oglądaliśmy dalsze części filmu i realizowaliśmy nowe, związane z nim zadania.

W czasie dwóch kolejnych dni odbyły się zorganizowane wycieczki. Pierwsza, w środę, do Salezjańskiego Seminarium w Krakowie. Na boisku sportowym przy seminarium został przeprowadzony dziesięciobój dla dzieci. Po udanych rozgrywkach poszliśmy na mały poczęstunek. Po posiłku udaliśmy się wałami Wisły do kościoła na Dębnikach, by wspólnie pomodlić się przy relikwiach św. Jana Bosko. Wróciliśmy do Staniątek pełni wrażeń.

W czwartek pojechaliśmy do Dobczyc w poszukiwaniu Smoka Żarłoka w dawnym zamku.

Z panią przewodnik oglądaliśmy także przepiękne widoki Dobczyc. Podziwialiśmy skansen, który został utworzony na świeżym powietrzu. Mieliśmy okazję zobaczyć dawne konstrukcje domków, które były zamieszkiwane przez rodziny wielopokoleniowe.

W piątek nadszedł czas pożegnań. Na pewno nie było łatwo zapanować nad tak wielką grupą dzieci, ale ich energia i aktywność zostały właściwie spożytkowane. Dziękowaliśmy Księdzu Proboszczowi za zorganizowanie letniska i opiekę nad nami. Dzieci były pełne pozytywnych wrażeń. Na koniec wszystkie otrzymały dyplomy i małe upominki od swoich opiekunów. Ostatnim punktem programu letniska były pokazy Straży Pożarnej. Wszyscy byliśmy przemoczeni i to dzieci zapamiętały najbardziej.

P_237

Czas minął szybko i teraz pozostały nam tylko w pamięci miłe wspomnienia. Na pewno spotkamy się znowu za rok i pełni energii zaangażujemy się w przygotowanie kolejnego letniska. „Ale to już było, znikło gdzieś za nami. Za rok nie będziemy już tacy sami”.

/tekst:Paulina Cichy/