Na szlaku alpejskich sanktuariów maryjnych


Pielgrz (34)2 maja, w poniedziałkowy poranek, już po raz szósty grupa parafian ze Staniątek z ks. proboszczem Januszem Gorajem wyruszyła na pielgrzymi szlak. Tym razem nasza trasa wiodła przez urokliwe, ośnieżone Alpy, gdzie w wysokogórskiej scenerii znajduje się wiele miejsc kultu Matki Bożej.

Pierwszym etapem było Mariazell, największe sanktuarium maryjne Austrii, gdzie króluje Matka Boża Narodów Słowiańskich, zwana także Wielką Matką Łaskawą Austrii i Możną Panią Węgier. W bazylice miejsce centralne zajmuje kaplica łaski, a w niej cudowny, wyrzeźbiony w lipowym drzewie, wizerunek Maryi trzymającej na kolanach Dzieciątko Jezus. Drugi dzień rozpoczęliśmy od nawiedzenia austriackiego opactwa benedyktynów w Melk, niezwykle malowniczym, położonym nad Dunajem mieście Dolnej Austrii. Tam zaplanowana była Eucharystia, a później mieliśmy okazję obejrzeć okazały klasztor. Niedługo potem udaliśmy się w dalszą podróż, by dotrzeć do bazyliki w Maria Taferl, z figurką Matki Boskiej Bolesnej trzymającej na kolanach zdjęte z krzyża martwe ciało Jezusa, umieszczoną w przypominającym kształtem dąb głównym ołtarzu sanktuarium. Trzeci dzień to już Salzburg, gdzie zobaczyliśmy katedrę, kościół św. Piotra i dom, w którym urodził się Mozart. Popołudnie było czasem podziwiania piękna przyrody. Łodzią popłynęliśmy w rejs po Königssee. Królewskie Jezioro, otoczone malowniczymi bawarskimi górami, z niesamowitym echem, które wróciło odegraną na trąbce melodię i położonym u stóp Alp małym kościółkiem pielgrzymkowym pod wezwaniem św. Bartłomieja chyba na każdym z nas zrobiło ogromne wrażenie. Kolejny dzień pielgrzymowania rozpoczęliśmy od krótkiego pobytu w Vaduz, stolicy Lichtensteinu, by po południu dotrzeć do Locarno i pokłonić się Maryi w sanktuarium Madonny del Sasso. Na miejsce dotarliśmy kolejką górską. Podziwialiśmy niezwykłe kaplice, w których znajdowały się rzeźbione sceny z życia Jezusa, m. in. Ostatnia wieczerza. Z tarasów rozpościerała się przepiękna panorama na położone w dole miasto, jezioro i na pokryte śniegiem Alpy. Później uczestniczyliśmy we Mszy świętej sprawowanej przez miejscowego kapłana, z koncelebrą i kazaniem w języku włoskim wygłoszonym przez ks. Janusza. Dzień piąty to Einsiedeln w Szwajcarii, gdzie dotarliśmy, pokonując przeciwności. Musieliśmy pogodzić się z ominięciem Lucerny. Pielgrzymowaliśmy jednak dalej do Maryi i to Ona miała nas w swojej opiece. Nawet wtedy, gdy w czasie podróży przez alpejską przełęcz, zasypana śniegiem droga nie pozwoliła nam na kontynuację podróży, szybko okazało się, że mamy do dyspozycji platformę w pociągu, który przewiózł nas tunelem na drugą stronę góry. W Einsiedeln czekała Czarna Madonna, u której przez wieki ludzie wypraszali zdroje łask. Popołudnie upłynęło nam na rejsie po Renie i podziwianiu wodospadów, które urzekły nas swoim urokiem. Tworząca się na spienionej wodzie tęcza, ciepłe słońce i delikatny powiew wiatru sprawiały, że każdy chciał zatrzymać te chwile. Jednak ruszyliśmy dalej, w kierunku Niemiec. Kolejny poranek przeznaczyliśmy na obejrzenie w Wies rokokowego kościoła, wpisanego na Listę Światowego Dziedzictwa UNESCO, następnie dotarliśmy do Ettal i podziwialiśmy benedyktyński kompleks klasztorny oraz kościół będący wierną kopią Bazyliki Grobu Pańskiego w Jerozolimie. Stamtąd udaliśmy się do Marktl, gdzie urodził się papież Benedykt XVI, a następnie do Altötting, miejsca, w którym króluje Czarna Madonna w umieszczonej na środku rynku Kaplicy Łask. Niedzielny poranek to czas na krótki spacer po malowniczej, położonej u zbiegu trzech rzek Pasawie, Mszę świętą w katedrze św. Szczepana i powrót do Staniątek.

Szybko minął czas naszego wyjazdu. Codzienna Eucharystia, osobista modlitwa, chwile zatrzymania na pielgrzymim szlaku, zamyślenia, powierzenia siebie i spraw, z którymi wędrowaliśmy, najlepszej Matce, orędującej za nami u swego Syna, wspólnie śpiewane majówki, godzinki czy odmawiany różaniec sprawiły, że czuliśmy się bliżej Boga i Tej, która na świat przyniosła nam Chrystusa. Dziękujemy księdzu Januszowi za duchową opiekę, dzięki której możemy ciągle wzrastać w wierze i w niej się utwierdzać.

tekst. Irena Karcz